18 maja w podkrakowskich Dobczycach w woj. małopolskim, miał miejsce unikatowy w skali kraju Pokaz mobilnych zabezpieczeń przeciwpowodziowych połączony z manewrami Państwowej Straży Pożarnej.

W pokazie uczestniczyli: komendant główny PSP gen. brygadier Wiesław Leśniakiewicz ze swoim zastępcą nadbryg. Markiem Kowalskim, małopolski komendant wojewódzki PSP nadbryg. Andrzej Mróz z zastępcami st. bryg. Piotrem Konarem i st. bryg. Adamem Rzemińskim, komendanci wojewódzcy i powiatowi PSP z terenu całej Polski. Organizatorem pokazu był wojewoda małopolski Jerzy Miller.

W ramach pokazu starano się stworzyć warunki zbliżone do warunków panujących podczas powodzi, poprzez efekt tzw. sztucznej fali, wywołanej zwiększonym zrzutem wody z tamy wodnej w Dobczycach. Do udziału w pokazie zaproszono 11 wiodących polskich producentów zapór przeciwpowodziowych, aby móc przetestować dostępne na polskim rynku rozwiązania. Równolegle Państwowa Straż Pożarna przeprowadziła ćwiczenia będące odzwierciedleniem działań podejmowanych podczas powodzi.

W korycie rzeki na odcinku 500 metrów od tamy, rozmieszczone zostały różne rodzaje zapór przeciwpowodziowych. Każda z firm podczas spotkania organizacyjnego poprzedzającego pokazy, wybierała miejsce posadowienia swoich zapór, oraz ich odległość od tamy wodnej.

O podsumowanie pokazów poprosiliśmy Pana Zygmunta Czarnotę, właściciela firmy SUPRON 1 z Olkusza, którego prezentacja Trapezowej Zapory Przeciwpowodziowej wzbudziła duże zainteresowanie wśród osób obserwujących pokazy.

Większość firm zdecydowała się na umieszczenie swoich zabezpieczeń kilka, a nawet kilkanaście metrów od płynącej w rzece wody, nierzadko wybierając widoczne wzniesienia powyżej lustra wody. Państwo ze swoją Trapezową Zaporą Przeciwpowodziową weszli głęboko w koryto rzeki Raby, na poziomie płynącej wody tam, gdzie działanie „sztucznej fali” było największe. Czy tak ryzykowne umiejscowienie zapory było celowe?

Nasze działania były całkowicie planowane i zamierzone. Chodziło nam właśnie o przetestowanie naszych zapór w trudnych warunkach. Z efektów jesteśmy w pełni zadowoleni i dumni. Wybraliśmy miejsce, gdzie warunki oddziaływania „sztucznej fali” miały być najbardziej ekstremalne, z uwagi na zwężanie się w tym miejscu prawie dwukrotnie koryta rzeki. Zaprezentowaliśmy łącznie 160 metrów Trapezowej Zapory Przeciwpowodziowej, z czego 100 metrów zostało umieszczone na wale przeciwpowodziowym, czyli w miejscu w którym zazwyczaj stawia się tego typu zapory. Pozostałe 60 metrów umieściliśmy na poziomie rzeki Raby, aby przetestować zapory w jak największym stopniu. Usadowiliśmy je w kształcie łuku, gdzie dwa 10 metrowe moduły Trapezowej Zapory Przeciwpowodziowej miały za zadanie przyjęcie uderzenia „czołowej fali” i skierowania jej w kierunku zwężenia koryta rzeki utrzymywanego poprzez pozostałe 4 moduły zapory.

Czy mógłby Pan nam powiedzieć co dokładnie chcieliście w ten sposób przetestować?

Jak wiemy przenośna zapora, aby była w pełni funkcjonalną barierą służącą do ograniczania rozlewisk wody powodziowej musi być w 100% szczelna na połączeniach łączących moduły, musi przylegać do podłoża jak największą powierzchnią, aby stabilizować nie tylko swoje położenie, ale i uszczelniać przez docisk (siłę parcia wody) zaporę przy podstawie. Do stabilizacji zapory stosujemy również tzw. fartuch, który działa jako kotwica. Z uwagi na ekstremalne warunki, głównie na bardzo niestabilne i nierówne podłoże kamienisto-żwirowe, fartuch zapory został w obecnej sytuacji częściowo obciążony kamieniami z rzeki. Ponadto zapory są wyposażone w tzw. odciągi do zwiększenia stabilności zapory na terenach pochyłych.

Podsumowując przedmiotem testów było sprawdzenie czy rozwiązania, które stosujemy są właściwe oraz czy parametry techniczne, głównie wytrzymałościowe, są wystarczające. Ponadto czy zastosowana szerokość fartucha oraz czy jego prowizoryczny sposób obciążenia kamieniami z rzeki wytrzymuje duży napór fali powodziowej.

Czy mógłby Pan się odnieść do wypowiedzi przedstawiciela jednej z firm, biorącej udział w pokazie, że żadne z prezentowanych zapór nie zdały egzaminu ?

Jeżeli przyjmiemy, że jedynym warunkiem określającym, że zapory nie zdały egzaminu jest przefiltrowanie wody przez podłoże żwirowe na drugą stronę zapory, to jest to ocena niewłaściwa. Wiedząc, że podłoże jest kamienisto-żwirowe od początku zakładaliśmy, że po pewnym czasie woda musi przefiltrować się przez taki rodzaj podłoża, kwestią było tylko jak długo opóźnimy to działanie poprzez nacisk prawie 20 ton sił parcia wody na fartuch i podstawę modułu Zapory Trapezowej.

Z naszych obserwacji wynika, że ten czas opóźniliśmy do kilkudziesięciu minut. I to uważamy za sukces. Być może w przyszłości konieczne będzie przeprowadzenie testów przy zwiększonej szerokości fartucha z 1,3metra do 3 metrów i przy właściwie dobranym sposobie obciążenia fartucha, aby jeszcze bardziej wydłużyć czas po którym woda przeniknie w podłożu żwirowym na drugą stronę zapory.

Po paru dniach, które minęły od prezentacji w Dobczycach i po dodatkowej analizie materiału filmowego z unoszącego się nad rzeką drona, dotyczącego funkcjonowania Trapezowej Zapory Przeciwpowodziowej oraz po fizycznych oględzinach naszych zapór, biorących udział w prezentacji, oceniamy, że nasze zapory nie tylko się sprawdziły w stopniu jaki zakładaliśmy, ale w stopniu dużo większym od zakładanego.

Proszę pamiętać, że organizator zakładał wzrost poziomu wody w korycie rzeki do 50 cm. Jak się później okazało wzrost ten osiągnął poziom prawie 80 cm w miejscu ułożenia naszych Zapór Trapezowych, czyli nasze zapory funkcjonowały w warunkach, które przekraczały znacznie założone parametry użytkowania. Będąc dobrym obserwatorem podczas pokazów oraz analizując materiały filmowe, można było zauważyć, że nasze zapory po ustąpieniu „sztucznej fali” nadal były w stanie nienaruszonym na swoim miejscu.

remiza1

Uważa Pan, że tego typu pokazy we współpracy z firmami zajmującymi się produkcją zabezpieczeń przeciwpowodziowych są ważne?

Uważam, że są wręcz nieocenione, i to zarówno dla Jednostek Straży Pożarnej, jak i dla nas, producentów sprzętu. Jesteśmy bardzo zadowoleni z testów, dzięki którym także zrodziły się u nas nowe i bardziej uniwersalne pomysły rozwiązań związanych z łączeniem zapór i obciążaniem fartucha zapory w ekstremalnych warunkach napływu wody.

Ponadto podczas pokazów spotkałem się z bardzo pozytywnym odzewem zarówno ze strony obserwatorów manewrów, jak i co bardzo satysfakcjonujące, także ze strony konkurencyjnych firm. Nasza Zapora Trapezowa jest efektem kilkuletniej ewolucji produktu jakim była zapora napełniana wodą o przekroju okrągłym. Jednak nigdy nie stoimy w miejscu i ciągle pracujemy nad tym, aby dać klientowi dobrze przemyślany i skuteczny produkt, stąd mogę zdradzić, że już niebawem pojawi się kolejny innowacyjny produkt dedykowany szybkiemu zabezpieczeniu obiektów mieszkalnych i przemysłowych przed zalaniem. Jest on jednak w trakcie opatentowania, dlatego też nie mogę na dzisiaj powiedzieć nic więcej. Polecam śledzić naszą stronę internetową.

o autorze

Redakcja