W nocy z soboty na niedzielę, około godziny 2, jeden z mężczyzn wskoczył do fosy, drugi rzucił się z mostu do Odry. Pierwszy z nich utonął. Inny mężczyzna zginął pod kołami pirata drogowego. Wszystkie te zdarzenia były ze sobą powiązane tragicznym ciągiem wydarzeń.

[galeria=3,prawa]Około godziny 2 w nocy, dwóch młodych ludzi powiadomiło policję, że do fosy miejskiej w okolicach Ambasady Niemieckiej przy ulicy Podwale, wskoczył mężczyzna i już nie wypłynął. Na miejsce przybyła policja i straż pożarna wraz z nurkiem. Po około 10 minutach poszukiwań topielec został odnaleziony na dnie fosy, prawie po środku jej szerokości.

[galeria=4,lewa]Policjanci zabezpieczający akcję ratunkową dostrzegli nagle samochód osobowy Volkswagen Jetta, pędzący z dużą prędkością ulicą Podwale. Pirat drogowy poruszał się bez włączonych świateł i jechał zygzakiem. Stanowił wielkie zagrożenie. Policjanci ruszyli w pościg za białym volkswagenem. Uciekinier skręcił w lewo, w ulicę Komuny Paryskiej i jechał „pod prąd”. Następnie skierował się w stronę Mostu Grunwaldzkiego. Był bardzo niebezpieczny, nie reagował na sygnały do zatrzymania.&

[galeria=2,prawa]Nurek chwilę po wyjściu z wody dowiedział się, że… z Mostu Grunwaldzkiego kolejny mężczyzna wskoczył do wody wprost w nurt Odry. To właśnie ścigany przez policję pirat drogowy, jadąc z dużą prędkością Mostem Grunwaldzkim, stracił panowanie nad pojazdem i uderzył z wielkim impetem w latarnię. Następnie obracając się, wjechał w grupę pieszych idących chodnikiem. Chwilę po tym, wybiegł z rozbitego samochodu, przeskoczył przez barierki mostu i rzucił się do ucieczki wprost w nurt rzeki.

Do akcji została zaangażowana policyjna motorówka, która wyłowiła żyjącego uciekiniera w pobliżu kolejnego mostu – Pokoju. Dwóch potrąconych pieszych zabrały karetki pogotowia. Trzeci z nich, około dwudziestoletni mężczyzna zginął na miejscu. Pirat drogowy trafił do izby wytrzeźwień. Następnie stanie przed obliczem prokuratora. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy od policjantów, samochód którym uciekał szaleniec, był prawdopodobnie kradziony.

Dzięki uprzejmości Jarosława Jakubczaka

o autorze

Redakcja