Kra lodowa spływająca z rzeki Oławy groziła zatorem na rzece Odrze. Szczególnie trudna i niebezpieczna sytuacja była w niedzielę, 26 lutego w okolicach Wrocławia, gdzie prawie kilometrowy zator lodowy zatrzymał się na wysokości wrocławskiego zoo (ok. 400 metrów przed kładką zwierzyniecką).

Po godz. 16 na miejscu pojawiła się straż pożarna, która miała reagować w przypadku, gdyby woda zaczęła się spiętrzać. W razie potrzeby miał zostać również użyty lodołamacz z Brzegu Dolnego.

Choć poziom wody był alarmowy i groziło podtopieniem elektrowni wodnej w Gajkowie i miejscowości Łany, to na szczęście zator sam popłynął w dół rzeki. Jednak strażacy nie mieli chwili odetchnienia. Po godz. 19 pojawił się kolejny zator lodowy w pobliżu Wrocławia. Na wysokości ul. Na Grobli pojawiła się płynąca kra o długość ok. 100 m. Jednak przez noc zator sam spłynął w nurtem w dół rzeki. W poniedziałek rano krytyczna sytuacja wydawała się być już opanowana.

Zdjęcia: Jarosław Jakubczak

o autorze

Redakcja