Za wypalanie traw i nieużytków grozi nawet kara więzienia. – Co ważne, problem powoli zanika na wsiach, a coraz poważniejszy staje się na terenach podmiejskich – mówi kpt. Karol Kierzkowski z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej.

Kary, grożące za wypalanie traw, są poważne. – To grzywna nawet do 5 tys. zł, albo kara pozbawienia wolności nawet do 10 lat, jeżeli pożar się rozprzestrzeni i będzie zagrażał życiu, albo dojdzie do znacznego zniszczenia mienia. A pamiętajmy, że ogień rozprzestrzenia się błyskawicznie, z prędkością nawet 50 km/h – mówił gość „Czterech pór roku”.

Niestety zdarza się, że strażacy znajdują ofiary śmiertelne takiego wypalania. – Czyli osoby, które podpalały jakiś teren i nie zdążyły uciec. Często pożar nie zagraża jedynie tym, którzy podpalają, ale innym ludziom na spacerach, czy wypoczywającym w lesie. W tym roku już 5 osób zginęło w ten sposób – przestrzegał Karol Kierzkowski.

W kwietniu w Warszawie doszło do kilku bardzo poważnych pożarów terenów trawiastych. – Statystyki mówią o tym, że ciężar tych tragedii przeniósł się na przedmieścia miast. Rolnicy już bardzo dobrze wiedzą, jak to jest groźne i co mogą stracić. Teraz problem przeniósł się na przedmieścia – mówił strażak.

Często działkowicze w miastach nie wiedzą, że im także nie wolno dobrowolnie wypalać np. traw i liści na działce.

Prawo surowo zabrania palenia liści, nawet na własnej działce. Oczywiście chodzi przede wszystkim o zdrowy rozsądek. Jeżeli więc już ktoś wypala resztki, niech to będzie zabezpieczone, pilnujmy tego. Zdrowy rozsądek powinien nam zawsze nakazywać uwagę – dodaje Karol Kierzkowski.

Źródło: Polskieradio

o autorze

Redakcja