Wystartował przetarg na drabiny typoszeregu SD 37 i SD 40. To duży przetarg na 22 drabiny, które do końca 2018 roku zasilą nasze jednostki, pewnie dlatego chętnie dyskutujemy na temat zapisów SIWZ określających, jakie drabiny dostaniemy. Szczególne zainteresowanie wzbudza zapis, który wskazuje, że drabiny SD 40, w przeciwieństwie do SD 37 nie muszą posiadać suchego pionu teleskopowego. Skąd to zróżnicowanie?

Nowoczesne trendy w produkcji drabin zawsze są wypadkową postępu cywilizacyjnego, coraz wyższych wymogów bezpieczeństwa i oczekiwań strażaków, dla których drabina to niezbędne narzędzie pomocne podczas akcji ratowniczo-gaśniczych i akcji niwelowania skutków wypadków. Drabiny są coraz wyższe, bo coraz wyższe są budynki, mają coraz lepsze parametry taktyczne, żeby działać na maksymalnie dużym polu akcji, mają nowe wieloosobowe kosze ratownicze, są coraz szybsze i bardziej wielofunkcyjne. Jednocześnie „odchudza” się konstrukcję zespołu drabiny i podwozie, aby bezpiecznie wyważyć proporcje pomiędzy szybkością i stabilnością. Przede wszystkim jednak współczesne drabiny stały się pojazdami wielozadaniowymi.

W tym świetle zrozumiałe są statystyki – producenci montują suchy pion tylko w około 15% nowych drabin. Wynika to nie z tego, że to złe rozwiązanie, lecz z faktu, że to dobre rozwiązanie w drabinach, które służą do zabezpieczenia miejsc o wysokim ryzyku pożaru, gdzie wodę trzeba podawać z dużej wysokości i na duża odległość.

Suchy pion teleskopowy to obrazowo mówiąc składana teleskopowo rura zamontowana na stałe, poprowadzona wzdłuż przęseł drabiny do zasilania wodą/pianą działka zamontowanego w koszu ratowniczym. Nie da się zaprzeczyć, że jest to układ wodno-pianowy o istotnych parametrach umożliwiających podanie dużej ilości wody do gaszenia. Umożliwia przy tym obrót o 360 stopni, gdyż zasilanie odbywa się przez centralne złącze obrotowe.

Jednak jakie konsekwencje ma „utrzymywanie” go na drabinie na co dzień? Przede wszystkim, ponieważ drabiny głównie wykorzystuje się do szeroko rozumianych działań ratowniczych, nie gaśniczych, suchy pion przez znaczną większość czasu nie bierze udziału w akcjach. Jako rzadko używany element podlega szybszemu zniszczeniu, więc wymaga częstej, regularnej konserwacji. Należy przy tym pamiętać, że drabina w przeciwieństwie do podnośników jest naprawdę szybka, przęsła wysuwają się z dużą prędkością a suchy pion nie dość, że musi za nimi „nadążyć”, to musi być bardzo czysty, aby zanieczyszczenia nie dostawały się pomiędzy poszczególne odcinki rury. Wiąże się to oczywiście z dodatkowymi, sporymi kosztami serwisowymi. Jest też stosunkowo ciężkim elementem i na stałe obciąża lekkie przęsła drabiny, obniżając jej kluczowe parametry operacyjne takie, jak czas sprawiania czy wysięgi boczne. Zamontowanie suchego pionu automatycznie uniemożliwia też zastosowanie dużych koszy ratowniczych (500 kg).

Dlatego w nowoczesnych drabinach zdecydowanie częściej stosuje się odcinek suchego pionu zamontowany na stałe na najwyższym przęśle, zasilany wężami tłocznymi 75 z blokadą zabezpieczającą przed rozłączeniem. Czas sprawienia takiego układu wodno-pianowego jest mniej więcej taki sam, jak czas uaktywnienia suchego pionu do działania – to czas wkręcenia węża do odcinka suchego pionu na najwyższym przęśle zamiast do złącza. W większych, nowoczesnych koszach 4- i 5-osobowych odcinek suchego pionu jest na stałe podłączony do działka w koszu, w mniejszych (3-osobowych) dodatkowo trzeba podłączyć jeszcze działko, co nie wydłuża czasu, jeśli zrobi to dwóch sprawnych operatorów. Oznacza to, że nawet w sytuacji, która wymaga nagłego podania wody, teleskopowe i wężowe rozwiązanie sprawdza się podobnie. Natomiast w przypadku dużego pożaru można zdjąć kosz i w jego miejsce zamontować działko o większej wydajności, zasilane przez dwa węże 75.

Obawy może budzić wąż puszczony po przęsłach i zagrożenie wskutek uderzeń hydraulicznych. Tymczasem bicie hydrauliczne nie zdarza się nawet, gdy wąż nie jest ułożony w prowadnicy, co potwierdzają operatorzy drabin. Generalnie stosuje się specjalne systemy prowadzenia węża po przęsłach, które zabezpieczają tył pojazdu przed przypadkowym uszkodzeniem.

Wróćmy jeszcze na chwilę do suchego pionu teleskopowego, który umożliwia obrót drabiny o 360 stopni. Przy podpiętym wężu 75 ruchy drabiny faktycznie są ograniczone – nie mamy możliwości obrócić zespołem przęseł wokół. Jednak należy się zastanowić, czy to jest kluczowym parametrem? Ile razy podczas akcji zachodzi konieczność obrotu drabiny wokół osi? Drabiną nie wjeżdża się pomiędzy dwa płonące budynki po to, aby gasić raz jeden, raz dugi. Działania gaśnicze prowadzone są na wprost i na wysięgi boczne, które założony na stałe, ciężki suchy pion niestety ogranicza.
Dużo większe korzyści operacyjne daje porządny koszt ratowniczy. W tej chwili drabiny mogą mieć duże kosze ratownicze, dostępne do tej pory dla podnośników. Kosze 4- i 5-osobowe umożliwiają doskonałe warunki ewakuacyjne, mogą mieć zamontowane na stałe kamery termowizyjne, kamery obserwacyjne, działka i/lub wentylatory. Standardem są wygodne, szerokie wejścia, zapewniające ewakuację osób na wózku inwalidzkim. Pełna elektronika i doskonałe systemy samoobrony ze zraszaczami.

Drabiny służą w jednostkach wiele lat. Niestety nie wymienimy ich, kiedy na rynku pojawi się kolejna nowa technologia. Możemy jednak mieć to, co na dzień dzisiejszy jest najlepsze. Skoro wysokość, szybkość, wysięgi, pole pracy, warunki serwisowe są obecnie najważniejszymi kryteriami parametrów operacyjnych drabiny, to bierzmy je pod uwagę. Współczesne drabiny muszą być wielofunkcyjne, dostosowane do warunków zabudowy miast, w których będą pracować i ekonomiczne w obsłudze i serwisie.

Wniosek: suchy pion tak, ale tylko tam, gdzie naprawdę jest potrzebny.

o autorze

Redakcja