Rodzina, strażacy i okoliczni mieszkańcy pożegnali w piątek Tomasza Mączyńskiego, strażaka, który zmarł w wyniku poparzeń odniesionych w czasie gaszenia pożaru traw. Jeszcze podczas uroczystości pogrzebowych wybuchły w okolicy kolejne pożary.

Ratownik uczestniczył w minioną sobotę w akcji w Chlewiskach. Wraz z kolegami z Ochotniczej Straży Pożarnej próbował ocalić zabudowania gospodarcze, do których dotarł ogień z płonących traw. Mężczyzna w czasie akcji został dotkliwie poparzony. Helikopterem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przetransportowano go do kliniki leczenia oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Mimo wysiłków lekarzy strażak zmarł w niedzielę nad ranem. Miał 25 lat. Był jedynakiem. Prezydent RP Bronisław Komorowski odznaczył pośmiertnie Tomasza Mączyńskiego medalem „Za Ofiarność i Odwagę”.

Tak tragicznego zdarzenia w regionie radomskim nie było od lat.

– Co roku w całym województwie mazowieckim poszkodowanych zostaje ponad stu strażaków – mówi kpt. Karol Kierzkowski, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej. – Przeważnie są to skręcenia, zranienia, lekkie podtrucia dymem. Śmiertelnego wypadku, i to tak tragicznego, nie było od dawna.

Nad grobem strażaka o niewypalanie traw apelowali m.in. komendant główny PSP gen. bryg. Wiesław Leśniakiewicz i wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski.

– Ci, którzy niosą pożogę, muszą brać pod uwagę to, że narażają bez sensu życie strażaków – mówił Leśniakiewicz. – Druh Tomasz Mączyński swoje życie poświęcił, stanął w obronie swoich sąsiadów.

Już w czasie uroczystości pogrzebowych z parkingu przed kościołem w Pawłowie, rodzinnej miejscowości strażaka, do gaszenia pożarów odjechało pięć wozów gaśniczych. Strażacy zostali zaalarmowani, że w okolicznych miejscowościach znów płoną trawy. Na granicy powiatów radomskiego, szydłowieckiego i przysuskiego w dwóch miejscach od podpalonych traw zajął się las. W miejscowości Omęcin spłonęło około czterech hektarów, w Korzycach – kilkanaście. Sytuacja była na tyle groźna, że trzeba było użyć samolotu gaśniczego, w akcji uczestniczyło też kilkudziesięciu strażaków zawodowych i ochotników z Radomia i Szydłowca.

Źródło: Radom.gazeta.pl

o autorze

Redakcja