Przy wjeździe awaryjnym na 32 kilometrze A4 (miejscowość Nowa Wieś) postawiono barierki blokujące przejazd. Jeszcze kilka dni temu ich tam nie było. Jeśli wydarzy się wypadek, to poszkodowani będą dłużej czekali na pomoc. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie widzi sensacji w zaistniałej sytuacji.
&

W środę strażacy-ochotnicy sprawdzili ile teraz zajmie im czas dojazdu na miejsce zdarzenia na 32 kilometrze autostrady. Wcześniej 10 km pokonywali w 10 minut. Na chwilę obecną muszą przebyć o około 15 km więcej, w czasie nawet 30 minut. A jak wiadomo każda minuta jest na wagę złota.

Aby zdemontować część barierek, trzeba odkręcić 16 śub. Ta czynność zajmuje nawet kwadrans. Z dwojga złego lepsze jest dojeżdżenie „objazdem”. Według rzecznika GDDKiA demontaż zajmuje 3-4 minuty. Niestety, pogotowie ratunkowe na wyposażeniu ambulansu nie posiada takiego sprzętu. Bariery były potrzebne w związku z wymogami bezpieczeństwa. Ciekawe….

Gdy nie było tych barierek dochodziło do niebezpiecznych sytuacji. Z tego wjazdu korzystali lokalni kierowcy, którzy chcieli wjechać szybciej na autostradę, albo mieszkańcy, którzy chcieli dojechać do lasu na grzyby – tłumaczył Michał Radoszko z wrocławskiego oddziału GDDKiA – Dzięki barierkom zwiększone zostało bezpieczeństwo w tym miejscu – dodawał reporterowi TVN24.

Szczęśliwie po medialnej interwencji Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad poinformowała, iż wymieni system montowania barierek. W przyszłym tygodniu służby ratunkowe nie będą już musiały odkręcać śrub. Zostaną zastąpionr specjalnymi klinami.

Foto: OSP w Nowogrodźcu

o autorze

Redakcja