17 stycznia 2017 r. w Gminnym Ośrodku Kultury w Niechanowie odbyło się walne zgromadzenie zarządu niechanowskiej Ochotniczej Straży Pożarnej, połączone ze spotkaniem z wykluczonymi ze struktur OSP młodymi strażakami.

Na spotkaniu pojawili się także zaniepokojeni sytuacją mieszkańcy, wójt gminy – Eugeniusz Zamiar, komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Gnieźnie – st. kpt. Maciej Dębski, poseł Tadeusz Tomaszewski, druh Jacek Kowalski, przedstawiciel Starosty Gnieźnieńskiego – Marek Kosmala, a także proboszcz niechanowskiej parafii – ks. kan. Andrzej Ziółkowski.

Oceniana dotąd jako jedna z lepszych OSP w całym województwie wielkopolskim i wpisana do Krajowego Systemu Ratowniczo – Gaśniczego, aktualnie jednostka utraciła wypracowane latami zaufanie i nie jest brana pod uwagę przy wezwaniach, a jej gotowość bojowa oceniona została niedostatecznie..

Napięta sytuacja trwa już ponad rok, a nowy zarząd nie potrafi rozwiązać zaognionego problemu. Na spotkaniu padło wiele oskarżeń: o niezapłacone w terminie składki, o brak złożonych w terminie oświadczeń – od kiedy strażacy są w OSP; o brak naczelnika i wyszkolonych dowódców, z którymi strażacy bezpiecznie mogliby jeździć na akcje; o opróżnienie szafek bez wiedzy strażaków i ich mundurów z rzeczy prywatnych; o zniszczenie sprzętu, który automatyzował bramę wjazdową; o niewpuszczenie, przez nowy zarząd, do strażnicy i kopanie młodych strażaków; o nieprawidłowości z zakresu operacyjno-technicznego, wykazane w trakcie kontroli; o naruszenie statutu; o przyjęcie do OSP osób, które kompletnie nie są zainteresowane działaniami OSP i wyjazdami, a jedynie wypełniają lukę w wymaganej prawem tabelce; o pyskowanie starszym i zabieranie głosu w nieodpowiednim punkcie obrad; o nieodpowiednie traktowanie przez zarząd ludzi, którzy są nad nimi; o to, że młodym zależy na pieniądzach; o porzucanie miejsca pracy przez dowódcę w trakcie wyjazdu do zgłoszenia..

Warto dodać, że wykluczeni strażacy posiadają nie dość, że specjalistyczne przeszkolenia, to także i wieloletnie doświadczenie. O takich strażaków OSP powinno zabiegać.

Głos zabrał także naczelnik Marian Guziałek, odpierając zarzuty kierowane pod jego adresem i tłumacząc swoje decyzje. W pewnym momencie naczelnik zasłabł, osuwając się na krzesło. Do pomocy zerwali się jedynie młodzi strażacy… Wyprowadzając naczelnika z sali.

Pod koniec zebrania, w czasie tzw. wolnych głosów, zarząd wyraził chęć ponownego przyjęcia wykluczonych strażaków, jednak na ich prośbę o możliwość złożenia deklaracji i pisemnego potwierdzenia przyjęcia – przy wszystkich obecnych – zarząd stwierdził, że to nie jest odpowiedni czas i wszyscy „muszą ochłonąć”, ale zapraszają na indywidualne spotkania w piątek, 20 stycznia 2017 r..

Rozczarowanie spotkaniem dopełniła informacja o braku możliwości opłacania składek przelewem, a jedynie osobiście.. i wręczony na koniec „kalendarz strażacki 2017”.

Na piątkowe spotkanie strażacy przybyli razem i wszyscy razem chcieli rozmawiać. Na rozmowę, oprócz zarządu – który pojawił się w niepełnym składzie – przybyli także wójt, Eugeniusz Zamiar i komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Gnieźnie – st. kpt. Maciej Dębski, jednak nie zabrali głosu. Oprócz wykluczonych strażaków na spotkanie przybył także, z lekkim opóźnieniem, Marian Guziałek. Zarząd stwierdził, że jeżeli strażacy chcą wstąpić z powrotem w szeregi OSP, to muszą najpierw donieść wszelkie zaświadczenia, uprawnienia i potwierdzenia odbytych szkoleń.. Strażacy radykalnie sprzeciwili się, twierdząc, że do OSP może wstąpić każdy, niezależnie od umiejętności i doświadczenia. Zarząd, po zastanowieniu, wydał karty deklaracji, po czym – gdy wszyscy przybyli, łącznie z Marianem Guziałkiem, oddali je wypełnione – stwierdził, że „jeszcze się zastanowi”.. Oburzeni strażacy wyszli ze spotkania. Zarząd stwierdził, że przed podjęciem decyzji muszą poczekać za brakującym członkiem zarządu.. i mają na to czas do północy.. i będą indywidualnie dzwonić z informacją.. Jak się okazało, zarząd wybiórczo wybierał osoby, do których dzwonił – spośród 11, wybrał zaledwie 4. Do Mariana Guziałka również nikt nie zadzwonił, twierdząc, że ponoć nie chce już pełnić funkcji naczelnika, co prawdą nie jest.

Zarząd wybrał nowego naczelnika – Sławomira Bartza – osobę, która nie dość, że nie ma odpowiedniego wyszkolenia zarówno na dowódcę, jak i na naczelnika, to na dodatek nie posiada także nieposzlakowanej opinii – strażak w 2015 r. zabrał ze sobą na akcję dziecko, pozostawiając je samo, za kierownicą, w wozie bojowym z włączonym silnikiem.. Sławomir Bartz w najbliższym czasie ma odbyć wszelkie wymagane kursy. Jako jego zastępca mianowany został Wojciech Bartz, a na szkolenie na dowódcę wysłana została także żona Sławomira Bartza, która była zaledwie na kilku akcjach.. Warto dodać, że w Stowarzyszeniu OSP Niechanowo aktualnie jest jedenaście osób o nazwisku Bartz..

Pomimo pominięcia, były naczelnik, Marian Guziałek, strażak z ponad 30-letnim doświadczeniem, z którym młodzi, wykluczeni strażacy bardzo chcieliby nadal współpracować i pod którego dowództwem czuli się bezpiecznie, cały czas deklaruje chęć powrotu i ponownego objęcia funkcji naczelnika: Posiadam wszystkie uprawnienia. Jestem w tej chwili najbardziej kompetentnym i doświadczonym strażakiem w OSP Niechanowo i w każdej chwili mogę jechać na akcje. Pamiętajmy, że same kursy nie zrobią ze strażaków dowódców. Tutaj liczą się predyspozycje i doświadczenie. – mówi Marian Guziałek.

Zatem o co tak naprawdę chodzi zarządowi OSP Niechanowo i jak długo jeszcze zamierza grać ludzkim życiem, narażając nie tylko mieszkańców, ale także i wszystkie osoby przejeżdżające przez Niechanowo?

Artykuł udostępniony dzięki  Pani , redaktorce e-gniezno.pl 

o autorze

Redakcja