Mocny list otwarty skierowali do szefa MSWiA funkcjonariusze i pracownicy cywilni Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej czynni zawodowo i emeryci.

Na początku listu autorzy przypominają, że przez prawie 25 lat (1991-2016) Państwowa Straż Pożarna z roku na rok stawała się coraz bardziej wyspecjalizowaną formacją ratowniczą i cieszyła się coraz większym współczynnikiem zaufania społecznego. Do czasu. Wszystko miało się zmienić w grudniu 2015 roku, kiedy na stanowisko Komendanta Głównego PSP powołany został z emerytury Leszek Suski. Zdaniem autorów obecne kierownictwo traktuje jednostkę centralną jak własność prywatną, a pracowników jak swoich poddanych, wyrobników.

Pizza i ‘ogrody Suskiego’

Dalej jest tylko gorzej. Oficerowie, którzy posiadają bogaty bagaż doświadczeń mają być zmuszani do dokonywania obchodów budynków i terenów – gaszą światło, zamykają okna, wyrzucają śmieci a nawet zmawiają i dostarczają zastępcy komendanta… pizzę, która ma być tak duża jak koło od samochodu strażackiego Steyr.

Oficerowie z wieloletnim stażem zatrudnieni na stanowiskach Dyżurnego Operacyjnego Kraju lub Zastępcy Dyżurnego Operacyjnego Kraju, od których wymaga się pewnych predyspozycji, traktowani są, jak zwykli za przeproszeniem ‘cieć’. I to wszystko niestety za zgodą swoich przełożonych – napisano w liście.

Sekretarki komendantów według listu też nie mają lekko, robią zakupy i przygotowują śniadania dla komendantów, do tego posiłki mają być zamawiane w restauracjach, za które pod pozorem odpraw, narad lub spotkań płaci się z kasy Komendy.

Okazuje się również, że strażacy pełniący służbę w KG PSP nie pracują tylko za biurkiem. Część z nich na kolanach i po łokcie w błocie miała sadzić krzewy i budować trawniki na terenie zielonym, który jest nazywany ‘ogrody Suskiego’ parafrazując nazwę Ogrodu Saskiego.

Sprawy kadrowe

W liście możemy przeczytać, że w ‘urzędzie centralnym’ doświadczeni oficerowie są przenoszeni na niże stanowiska lub są odwoływani na emeryturę. Raporty o przeniesienie do innej jednostki na własną prośbę i raporty o bezpłatne urlopy mają być odrzucane. Ale raporty o przeniesienie w stan spoczynku rozpatruje się chętnie i natychmiast.

Od kilkunastu miesięcy do służby w KG PSP na okres od 1 do 3 miesięcy oddelegowuje się funkcjonariuszy z całego kraju. Na siłę wrzuca się ich do wszystkich biur, żeby zapchać dziury kadrowe, bo chętnych do służby w centrali brakuje – napisali autorzy.

Sprzątanie

W Komendzie Głównej istniał serwis sprzątający liczący dwanaście osób. Istniał, ponieważ część sprzątaczek zwolniono, a część zwolniła się sama. Panie miały być upokarzane, miało dojść do sytuacji, że w toalecie nie spuszczano wody, a w to wszystko włożona była szczotka toaletowa.

Obecnie bez serwisu sprzątającego urząd centralny wygląda niczym jak kiedyś dworzec centralny, a nie urząd. Toalety obskurne, śmierdzą moczem. Aż wstyd gości zapraszać – napisano.

Więc kto teraz sprząta budynki? Okazuje się, że… kierowcy, w tym kierowcy komendanta głównego. Warto dodać, że są to ludzie z ponad 20-letni doświadczeniem zawodowym, z kursami bezpiecznej jazdy i z dopuszczeniem do prowadzenia pojazdów uprzywilejowanych. Z kolei biurka funkcjonariusze sprzątają sobie sami, odkurzają, wynoszą śmieci i wycierają kurze.

‘Solidarność’

Na koniec dostało się również strażackiej ‘Solidarności’. Zdaniem autorów listu kierownictwo komendy całkowicie podporządkowało sobie Związek, a jego przewodniczący miał brać udział w przywróceniu obecnego komendanta głównego, tak jak obecny komendant wojewódzki z Kielc, który zdaniem autorów już został namaszczony na następcę Leszka Suskiego.

List trafił oprócz Joachima Brudzińskiego trafił do Jarosława Kaczyńskiego, Najwyższej Izby Kontroli, Komendanta Głównego PSP, związków zawodowych działających w PSP i redakcji Onet.pl, wp.pl i TVN24.

Poniżej pełna treść listu

o autorze

Redakcja