30 lat temu, w 1989 roku do polskiej straży pożarnej trafiła pierwsza niskopodwoziowa drabina wyprodukowana przez niemieckiego Magirusa, nazywana jest wśród strażaków ‘jamnik’.  

Drabinę zbudowano na dwuosiowym podwoziu Iveco 120-25 z wysokoprężnym silnikiem o mocy 256 koni mechanicznych i automatyczną skrzynią biegów. Kabina przystosowana jest do przewozu trzech osób, dzięki umieszczeniu jej na przednim zwisie obniżona została wysokość całkowita pojazdu w pozycji transportowej, co umożliwiło przejazd przez bramy budynków. Zabudowa posiada sześć skrytek sprzętowych, po trzy z prawej i lewej strony.

Zespół drabin składa się z czterech wysuwanych hydraulicznie przęseł wykonanych z metalu. Jej maksymalna wysokość wynosi 30 metrów. Na końcu ostatniego przęsła znajduje się kosz ratowniczy, który może być zdjęty i transportowany za kabiną, przeznaczone jest do niego działko wodno-pianowe o wydajności 1780 litrów na minutę. Drabina wyposażona jest w elektroniczny system sterowania i stabilizacji – urządzenie „Mikrotronik” i automatyczny system poziomowania.

Stabilną pracę drabiny zapewniają cztery podpory sterowane hydraulicznie umieszczone przed osią tylną i na tylnym zwisie.

Pierwsza niskopodwoziowa drabina DLK 23-12 trafiła pod koniec lipca 1989 roku do Oddziału I Zawodowej Straży Pożarnej w Krakowie. Był to jeden z dwóch pojazdów pożarniczych zakupionych do Polski z Wystawy Sprzętu Pożarniczego „Inter-Strażak” zorganizowanej w Warszawie z okazji światowego kongresu CTIF `89.

Mimo, że ma już 30 lat nadal znajduje się na wyposażeniu Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie.

Kolejne tego typu drabiny trafiały do jednostek w całym kraju już w latach dziewięćdziesiątych.

Foto. Grzegorz Fortuna 

Na podstawie: PRL998.pl

o autorze

Redakcja/Ł