35 lat temu, 26 kwietnia 1986 roku w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej doszło do awarii. Jak się później okazało, największej katastrofy w dziejach energetyki jądrowej.

W nocy z 25 na 25 kwietnia w reaktorze jądrowym bloku energetycznego nr 4 w wyniku przegrzania się rdzenia doszło do wybuchu. Później nastąpiło rozprzestrzenienie się substancji promieniotwórczych, skutki odczuła cała Europa.

W wyniku awarii skażeniu promieniotwórczemu uległ obszar od 125 000 do 146 000 km² terenu na pograniczu Białorusi, Ukrainy i Rosji, a wyemitowana z uszkodzonego reaktora chmura radioaktywna rozprzestrzeniła się po całej Europie. W efekcie skażenia ewakuowano i przesiedlono ponad 350 000 osób.

Przyjęto, że łącznie 31 osób zginęło w bezpośrednim następstwie katastrofy. Byli to pracownicy elektrowni, strażacy, osoby biorące udział w akcji ratunkowej. Z kolei według raportów Komitetu Naukowego ONZ ds. Skutków Promieniowania Atomowego bezpośrednich ofiar było 54.

W 10 rocznicę katastrofy w Czarnobyli został odsłonięty pomnik poświęcony pamięci strażaków, którzy jako pierwsi przybyli w nocy 26.04.1986 na miejsce awarii IV bloku – „Tym, którzy uratowali świat”.

Jestem głęboko przekonany, że 26 kwietnia strażacy uratowali nas od globalnej katastrofy. Gdyby ogniska pożaru, które zlikwidowali, przemieniłyby się w wielki pożar i przerzuciłyby się na inne bloki, pracujące z nominalną mocą, to skala tragedii byłaby niewspółmiernie większa. Na temat śmierci strażaków jest jedno „ale”: nawet gdyby mieli na sobie specjalne ubranie, i tak by nie uratowałoby to ich od promieniowania gamma. Ci strażacy, którzy gasili na dachu ogniska wywołane przez wyrzucone z reaktora paliwo, są bezwarunkowo bohaterami. Uchronić ich od śmierci mógł wyłącznie automatyczny system gaszenia pożaru. Ale takiego na dachu nie było. Dlatego powinniśmy się pokłonić w geście pamięci o tych bohaterskich ludziach” – powiedział Anatolij Diatłow, zastępca naczelnego inżyniera w elektrowni jądrowej w Czarnobylu.

o autorze

Redakcja/Łukasz