Do pożaru drewnianego budynku doszło w sobotę przy ulicy Staszica w Solcu nad Wisłą. Rodzina z pięcioletnim dzieckiem pozostała bez dachu nad głową – jej członkowie to strażacy z OSP, którzy potrzebują naszej pomocy.

Jak zwykle napaliłam w piecu, a po pewnym czasie usłyszałam jakby coś strzeliło, wkrótce potem drugi raz, nagle zgasł telewizor. Poszłam więc do kotłowni, aby sprawdzić co się dzieje. Kiedy otworzyłam drzwi, w środku szalały już płomienie – opowiada portalowi echodnia.eu poszkodowana. – W domu byłam tylko ja i nasz pięcioletni synek, który w dodatku przyszedł tam za mną. Nie było wyjścia: postanowiłam ratować dziecko i siebie. Wybiegłam na zewnątrz, krzycząc, że pali się. Zaraz jeden sąsiad zadzwonił po straż pożarną, drugi pobiegł uruchomić syrenę alarmową.

Strażacy przyjechali na miejsce bardzo szybko, ale pożar był już tak rozwinięty, że nie dało się praktycznie niczego uratować. Spaliło się poddasze, dach, pozostały nadpalone ściany, a wszystko śmierdzi spalenizną.

Z pomocą dla rodziny ruszyli mieszkańcy oraz strażacy z OSP w Solcu nad Wisłą. Najstarszy syn poszkodowanych rozpoczął właśnie naukę w Szkole Orląt w Dęblinie, dlatego jego koledzy – podchorążowie uruchomili osobną zbiórkę w serwisie zrzutka.pl pod hasłem „Podchorąży z rodziną potrzebują Waszej pomocy!”. Na dzień dzisiejszy udało się zebrać ponad 10.000 zł!

Pomagają także samorządowcy. Wójt gminy Marek Szymczyk zapewnia, że Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej zapewnia rodzinie wszelką pomoc materialną. W pomoc oczywiście zaangażowała się również parafia. Samorząd wystąpił do Starostwa Powiatowego w Lipsku z prośbą o użyczenie lokalu nad dawnym komisariatem policji w Solcu, który znajduje się w zasobach Skarbu Państwa. Zgoda już jest, a trzypokojowe mieszkanie w dobrym stanie jest do ich dyspozycji.

o autorze

Redakcja