Każdego roku organizowane są przez gazety, czasopisma, strony internetowe plebiscyty różnego typu. Gosposia roku, sprzątaczka roku, urzędnik, ogrodnik, policjant, ratownik, lekarz… Cała masa zawodów, pasji ma swój plebiscyt i chyba to dobrze, tylko wszystko poszło w całkiem inną stronę, bo jak zwykle w stronę potężnych pieniędzy.

Jak co roku rozgrywany jest w różnych częściach Polski, województwa, powiatu, gminie plebiscyt  „Strażak  roku”. Zasada wszędzie jest taka sama. Są tylko różne gazety, które to organizują. Wszystkim przyświeca jeden cel – wyłowienie wśród setek strażaków tego najbardziej wyjątkowego! Tego, który zarobił dla nich najwięcej, niekoniecznie sprawdzając się jako strażak-ratownik. Tak! Nie pomyliliśmy się. Śmiało możemy stwierdzić, że cel tego „konkursu”, który jest organizowany niekiedy pod patronatem organizacji strażackiej – całkowicie się zgubił. Nie ma celu merytorycznego, jest tylko cel, aby zarobić, utrzymać się właśnie z setki tysięcy smsów, które i tak niekiedy są wysyłane tylko po to, aby wygrać ten przysłowiowy wyścig szczurów.

Wygrywają niekiedy strażacy, którzy „ognia na oczy nie widzieli”, wygrywają jednostki, które nie są na co dzień aktywne – po prostu stało się to codziennością. Zasady konkursu jak sam konkurs tak się zmienił, że strażacy, którzy cenią swoje, jednostki  zaangażowanie i poświęcenie powiedzieli – dosyć! No i zapomnieliśmy o pieniądzach. Ci którzy cenią swoje pieniądze, wolą wspierać swoją pasję, realnie.

W social mediach zawrzało, dzięki ich rozwojowi możemy w końcu zobaczyć, kogo to już zaczęło denerwować, a kogo nie. Doszło już do takich sytuacji, że ludzie są nominowani, głosowanie trwa, a oni w ogóle nie chcieli, nie chcą w tym uczestniczyć. Rozpoczął się bojkot dotychczasowych warunków plebiscytu. Strażacy zaczęli to bojkotować, odradzać i szczerze pisać, że konkurs ten nic nie wnosi i lepiej pieniądze przeznaczyć na cel charytatywny – z czym się zgadzamy.

Zapytaliśmy Was na naszym Facebooku, co o tym sądzicie. Spośród prawie 5000 tysięcy głosów, aż 91 procent nie popiera tego „procederu”. Aż tyle osób ma tą świadomość, że stało się to maszynką do zarabiania pieniędzy. Potężnych pieniędzy. Coraz większa dyskusja pokazała wszystkim, że jest to ogromny problem z którym trzeba zacząć walczyć. Oczywiście jak zwykle mogliśmy liczyć na Wasze ciekawe komentarze:

Mam z tymi „plebiscytami” dwa zasadnicze problemy. Po pierwsze, to jest naciąganie ludzi na kasę (SMS-y są płatne) i tak naprawdę jest to zabawa w „która wieś zastawi się, a wyśle więcej esemesów”, a nie „kto najlepszym strażakiem jest”.

To ostatnie też jest bez sensu. Przecież żadna jednostka OSP nie składa się z jednej czy dwóch „gwiazd”, każdą tworzy kilkunasto-kilkudziesięcioosobowy zespół i wszyscy pracują na to, by dobrze działała i służyła społeczeństwu. Jeśli jest inaczej (a’la Kapitan Radż z teledysku do Magenta Riddim), to jest to patologia.

Zresztą co to za „strażak roku” czy „jednostka roku”, jeśli nie ma innych kryteriów niż zgłoszenie przez byle kogo na FB i wypełnienie formularza. Żeby to miało minimalny sens, to musiałyby być jakieś kryteria, kategorie, kapituła konkursu… Np. wyróżnić jednostkę za jakąś wyjątkowo dobrze ogarniętą, ciężką akcję w zeszłym roku, za najlepszą inicjatywę społeczną, za jakąś skuteczną zbiórkę dla potrzebujących… Coś jak nagroda im. Conrada Dietricha Magirusa. W przeciwnym razie szkoda czasu i zachodu – pisze Kondrat Nowak

Tego typu komentarzy jest cała masa, zapraszamy na nasz profil na facebooku!

o autorze

Redakcja