Strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Lęborku mają od wielu, wielu lat poważny problem. Próbowali wielu metod, rozmów, praktycznie wszystkiego, aby go rozwiązać jednak wszystkie te próby okazały się bezskuteczne – postanowili więc go nagłośnić w lokalnych mediach. O co chodzi? Problemów jest wiele, jednak głównym to strażacka remiza, która kompletnie nie spełnia żadnych kryteriów dla bytowania strażaków i sprzętu.

Strażacy wnioskowali wiele razy do Burmistrza miasta o remont, przebudowę strażnicy, która jest w opłakanym stanie. Remiza przy Wojska Polskiego wymaga gruntownego remontu i przebudowy garaży, aby mogły się tam pomieścić wozy bojowe, które od wielu lat są na stanie jednostki. Jedynie co się udało po wielu rozmowach przeforsować to mała naprawa dachu, głównie załatanie go, aby nie kapało strażakom na sprzęt i głowę.  Wszędzie jest wilgoć, odpada farba, tynki, to wszystko sypie się dosłownie na sprzęt i ludzi, którzy w każdej chwili, o każdej porze dnia i nocy, gotów są ruszyć z pomocą… No ale i tutaj jak piszą w lokalnych mediach jest kolejny duży problem.

Strażacy na co dzień dysponują dwoma pojazdami, jeden z nich średni samochód ratowniczo – gaśniczy garażuje w remizie OSP przy ul. Armii Wojska Polskiego, natomiast drugi ciężki samochód ratowniczo gaśniczy (Scania) w garażach Państwowej Straży Pożarnej przy ul. Stryjewskiego w Lęborku. Oby dwa pojazdy dzieli ponad jeden kilometr, w godzinach szczytu to nie lada wyzwanie, aby udać się do kolejnego pojazdu. W momencie, gdy w większości interwencji czas gra rolę – strażacy udają się tam pieszo, rowerami, albo swoimi prywatnymi pojazdami – czy tak być powinno? Pytają. Co ciekawe, sytuacja ma miejsce już wiele lat. Co z tym fantem zrobił samorząd? Ano nic, kompletnie. Nie widzą problemu?

Problemów jest cała masa – strażacy muszą startować w projekcie budżetu obywatelskiego, aby móc na przykład zakupić lepszej jakości sprzęt ochrony osobistej, by zapewnić strażakom wysoką jakość ochrony podczas działań.

Co na to urząd miasta? Na pewno zapytamy i do tematu wrócimy!

 

 

 

o autorze

Redakcja